Wody w kranach może zabraknąć. Bo pytacie telefon o głupoty

Miliony ludzi na całym świecie obawiają się tego, że tzw. sztuczna inteligencja odbierze im pracę. Albo wolność, różnie pojmowaną. Tymczasem cios może nadejść z innego kierunku. Mnożące się centra danych pozbawią nas najważniejszego zasobu na Ziemi.

Maciej Sikorski
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Wody w kranach może zabraknąć. Bo pytacie telefon o głupoty

Głośno zrobiło się o raporcie naukowców z Uniwersytetu ONZ. Wynika z niego, że rozwój tzw. sztucznej inteligencji może być znacznie bardziej kosztowny, niż wcześniej prognozowano. I nie ma sensu spoglądać wyłącznie na liczby przy symbolach dolara czy euro. Nie chodzi o to, że na technologiczny rozwój wydamy więcej pieniędzy…

Dalsza część tekstu pod wideo

Bardzo spragnione centra danych

Ze wspomnianego raportu wynika, że do 2030 roku centra danych obsługujące SI będą zużywać tyle wody, co 1,3 mld ludzi realizujących swoje potrzeby domowe. To nie pomyłka – zapotrzebowanie na wodę ma być na poziomie rocznego zużycia wody przez np. gospodarstwa domowe w Chinach.

Na przełomie tej i kolejnej dekady owe centra danych będą też zużywać rocznie 945 terawatogodzin energii elektrycznej. To oznacza trzykrotny wzrost względem obecnych potrzeb. Specjaliści zaznaczają jednocześnie, że takie ilości energii konsumuje kilka dużych państw. Łącznie liczonych. Dla przykładu roczne zużycie energii elektrycznej w Polsce wynosi około 175 terawatogodzin. 

Las wiatraków i morze paneli. A potrzeby rosną

Rosnący popyt przełoży się zapewne na wzrost cen energii. Potrzebne będą też nowe moce. Z Japonii płyną doniesienia o przepraszaniu się z energetyką jądrową. Jednym z powodów jest właśnie rozwój AI. Te dodatkowe źródła mogą być oczywiście zielone. Ale przecież i one nie pozostają bez wpływu na środowisko. Panele czy wiatraki trzeba wyprodukować, obsługiwać, a potem zutylizować. Zajmują też przestrzeń.

Wątek wykorzystania powierzchni jest bardziej rozbudowany, bo same centra danych przecież też nie powstają w próżni – pod ich budowę trzeba przeznaczać kolejne kilometry kwadratowe. Cała ta infrastruktura to także miliony ton elektroodpadów. W każdym roku. I konieczność zastąpienia ich nowym sprzętem. Fabryki będą pracować na pełnych obrotach.

Trenowanie SI nie jest naszym największym problemem 

A teraz najciekawsze. Z raportu wynika, że te zasoby nie są wykorzystywane głównie do trenowania tzw. sztucznej inteligencji. Problemem jest jej codzienne wykorzystywanie. Za nawet 90 proc. całkowitego zużycia energii odpowiada nasza interakcja z tymi modelami. Odpowiadanie na pytania o to, czy pingwiny mają kolana. Albo podawanie przepisu na dżem z rabarbaru. Wygoda kosztuje. Warto o tym pamiętać, gdy kolejny raz postanowicie uciąć sobie pogawędkę z Chatem GPT.

Gdzie nas to zaprowadzi? Trudno przewidzieć. Może zaczniemy racjonować wodę pitną, by zaspokoić pragnienie rozgrzanych do czerwoności centrów danych…