Wielki eBay ma problem. Chce go kupić mała firma

Na amerykańskiej giełdzie od dawna tematem przewodnim jest tzw. sztuczna inteligencja. Inwestorzy i analitycy śledzą doniesienia od Nvidii, producentów komponentów oraz firm, które za to wszystko płacą. Tymczasem na marginesie rynku rozgrywa się równie ciekawa historia. Potentata e-commerce chce przejąć kilka razy mniejsza firma.

Maciej Sikorski
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Wielki eBay ma problem. Chce go kupić mała firma

W mijającym tygodniu okazało się, że GameStop nie zamierza porzucać swoich imperialnych planów i nadal chce przejąć korporację eBay. Nie podano jednocześnie szczegółów planowanej transakcji. A przynajmniej nowych informacji, które pozwoliłyby uznać całe przedsięwzięcie za bardziej prawdopodobne. Takie materiały są ponoć w przygotowaniu. Czeka na nie zapewne sporo osób, bo to jedna z ciekawszych inicjatyw na przestrzeni ostatnich lat.

Dalsza część tekstu pod wideo

Potentat e-commerce i sieć sklepów stacjonarnych

Zapewne nie muszę tłumaczyć, czym jest eBay. W Polsce biznes furory nie zrobił, ale globalnie to gracz z wysokiej ligi. Kapitalizacja podmiotu wynosi obecnie niemal 50 mld dolarów – na polskiej giełdzie to byłby potentat. 

Mniej rozpoznawalny jest z pewnością GameStop. To amerykański detalista handlujący grami komputerowymi, konsolami, akcesoriami i gadżetami. Biznes jest obecny w sieci, ale jego fundament stanowi grubo ponad 2 tys. punktów stacjonarnych. 

GameStop planuje kupić pięć razy większą firmę

W maju br. GameStop zwrócił na siebie uwagę inwestorów dość śmiałym posunięciem. Przedstawiciele firmy ogłosili chęć przejęcia spółki eBay za 56 mld dolarów. Nie zapomniano o bonusie dla obecnych akcjonariuszy sklepu internetowego. GameStop chciałby zapłacić swoimi akcjami oraz gotówką. I tu dochodzimy do najciekawszego wątku: kapitalizacja tej sieci sklepów nie przekracza 10 mld dolarów. W tym scenariuszu to Dawid kupuje Goliata. 

Na odpowiedź decydentów spółki eBay nie trzeba było długo czekać. Oferta została odrzucona. Określono ją jako nieatrakcyjną, a nawet niewiarygodną. Jeśli zsumuje się wartość akcji GameStop i gotówkę będącą w posiadaniu tego gracza, wciąż będzie brakować kilkudziesięciu miliardów dolarów na realizację planu. Sieć sklepów twierdzi, że uda się to zrobić z pomocą gigantycznej pożyczki. Niektórym rzeczywiście może to wyglądać raczej na marzenie, a nie na solidny biznesplan. 

Szef GameStop chce porządkować eBay

Niektórzy zastanawiają się zapewne, po co GameStop w ogóle pcha się w tę transakcję. Prezes spółki, Ryan Cohen, ma ponoć wizję. Sklepy GameStop mają posłużyć za zaplecze logistyczne korporacji eBay. Jednocześnie spółka nie będzie musiała walczyć w branży e-commerce, bo wejdzie do niej z drzwiami. Prezes zaznacza przy tym, że eBay to spółka, którą należy mocno odchudzić, co przyniesie spore oszczędności. A efekt będzie taki, że powstanie solidna alternatywa dla Amazona. 

Zapewne nie zabraknie osób, które stwierdzą, że ten pomysł trzyma się kupy. Przynajmniej na papierze. 

Mały gracz powoli skupuje akcje dużego

Jak już wspomniałem, odrzucone zaręczyny nie zniechęciły decydentów GameStop. Apelują oni do zarządu spółki eBay, by dobrze przyjrzał się propozycji i podszedł do niej biznesowo, a nie emocjonalnie. Za plecami Cohen ma też przygotowany kij. Okazuje się, że GameStop wszedł już w posiadanie ponad 6 proc. akcji potentata e-commerce. A to może mu dać realny wpływ na dalsze poczynania spółki. 

Zapowiada się naprawdę dobre widowisko.