Powerbank idealny nie istnie... Ale Baseus dowalił!

Powerbanki powstają w każdym kształcie, kolorze, rozmiarze. Czasem bardziej wyglądają niż działają, ale nie dotyczy to Baseusa. Baseus PicoGo AR11 to model, po który sam ustawiam się w kolejkę.

Dominik Krawczyk (dkraw)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Powerbank idealny nie istnie... Ale Baseus dowalił!

Baseus PicoGo AR11 ma wszystkie cechy idealnego powerbanku

To nie jest materiał reklamowy, to czysty zachwyt miłośnika porządnego sprzętu do zasilania. Baseus zaprezentował właśnie swój najnowszy model PicoGo AR11. Pico w nazwie serii jasno sugeruje, że będzie to sprzęt mały, ale tego się nie spodziewałem.

Dalsza część tekstu pod wideo

Powerbank o pojemności 10000 mAh ma wielkość mniejszą niż typowe powerbanki 5000 mAh. To maleńkie cacuszko wyposażone zostało przy tym w czytelny wyświetlacz, ładowanie aż 45 W z użyciem zintegrowanego przewodu USB-C (robi też za smyczkę, 20 cm), a do tego ma złącze USB-A (33 W), w razie jakby trzeba było ładować starszym kabelkiem. No i niespodzianka — w środku zwinięty jest kolejny przewód — wystarczy pociągnąć i mamy 72 cm przewodu USB-C.

Powerbank idealny nie istnie... Ale Baseus dowalił!

Wymiary to zaledwie 83 x 56,5 x 38,5 mm, przy masie 230 gramów. Niepozorne maleństwo ma w sobie dwa akumulatory 5000 mAh, zapewniające wysoką sprawność konwersji prądu do standardu Power Delivery.

Powerbank idealny nie istnie... Ale Baseus dowalił!

Sam powerbank ładuje się z mocą 30 W, a to oznacza, że od zera do pełna "napełnimy" go prądem w zaledwie 2 godziny. A już wisienką na torcie jest moduł NFC — przykładamy telefon i natychmiast widzimy w czasie rzeczywistym informacje o stanie baterii, liczbie cykli ładowania i aktualnej temperaturze.

Powerbank idealny nie istnie... Ale Baseus dowalił!

Za ten absurdalny wręcz zestaw możliwości producent oczekuje w Chinach ekwiwalent 117 zł — już nie mogę się doczekać polskiej premiery.