Posłowie wydają tysiące na elektronikę. Kasa idzie z podatków

Ponad 500 mln zł - tyle politycy wydali w trakcie jednej kadencji Sejmu na biura poselskie. Część z tych pieniędzy poszła na iPhone'y, gimbale, kamery czy smartwatche.

Damian Jaroszewski (NeR1o)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Posłowie wydają tysiące na elektronikę. Kasa idzie z podatków

Wirtualna Polska ujawniła najnowsze dane na temat wydatków posłów. W trakcie jednej kadencji Sejmu wydali oni ponad 500 mln zł na działanie swoich biur poselskich. Zdecydowana większość to koszt wynajmu lokali czy pensje pracowników. Jednak niektóre wydatki mogą budzić oburzenie. Posłowie lubią np. kupować elektronikę.

Dalsza część tekstu pod wideo

Posłowie wydają tysiące na elektronikę

Wśród polskich posłów szczególnie dużym powodzeniem cieszą się smartfony jednego producenta. Mowa oczywiście o iPhone'ach. Dla przykładu posłanka PiS Iwona Arent zakupiła aż trzy telefony, w tym dwa urządzenia marki Apple, a do tego statyw czy słuchawki Apple Air Pods.

To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Zbigniew Ziobro, który aktualnie nie znajduje się nawet w Polsce, zakupił między innymi: translator AI, drukarki, nawigację GPS, plecak podróżny, a także sprzęt do nagrań audio i wideo, w tym gimbal. To w sumie kilkanaście tysięcy złotych.

Posłowie często wybierają też ekspresy do kawy, kuchenki mikrofalowe, lodówki oraz odkurzacze, ale to akurat można uznać za wyposażenie biura poselskiego. 

Politycy nie szczędzą też wydatków na wyjazdy. Ogromne kwoty wydają między innymi na taksówki czy wynajem aut, i to nawet w sytuacji, gdy mają służbowe samochody.

Trudno w takiej sytuacji dziwić się oburzeniu obywateli. Dla wielu wygląda to tak, jakby posłowie z państwowych pieniędzy (czyli podatków) realizowali prywatne zakupy.

W ubiegłym roku Przemysław Witka z KO został między innymi przyłapany na tym, że zakupiony, drogi odkurzacz nie znajdował się w jego biurze poselskim. Pracownicy tłumaczyli, że wozi go w samochodzie, być może po to, aby posprzątać mieszkanie.