Valve nie zmienia planów. Steam Deck 2 ma być prawdziwym skokiem

Kryzys na rynku pamięci nie pokrzyżował planów Valve. Amerykanie nadal pracują nad następcą Steam Decka, ale konkretów jest niewiele.

Przemysław Banasiak (Yokai)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Valve nie zmienia planów. Steam Deck 2 ma być prawdziwym skokiem

Steam Deck ma już ponad cztery lata na karku, więc coraz częściej odstaje wydajnością od nowszych handheldów. Valve nie zamierza jednak gonić konkurencji za wszelką cenę. Steam Deck 2 ma pojawić się dopiero wtedy, gdy dostępna technologia pozwoli zaoferować naprawdę zauważalny skok wydajności bez poświęcania czasu pracy na akumulatorze.

Dalsza część tekstu pod wideo

Valve nadal czeka na odpowiednie podzespoły

Pierre-Loup Griffais z Valve został zapytany przez redakcję IGN czy trwający kryzys na rynku pamięci wpłynął na plany dotyczące nowego Steam Decka. Odpowiedź była krótka - "nie bardzo". Założenia pozostają takie same, a firma aktywnie obserwuje sytuację i zastanawia się "jak i kiedy" będzie mogła dostarczyć urządzenie spełniające jej wymagania.

Nie chodzi przy tym o kilkadziesiąt procent dodatkowej wydajności. Valve już wcześniej podkreślało, że nawet wzrost o 30% czy 50% przy podobnym czasie pracy nie jest wystarczającym powodem do wypuszczenia nowej generacji. Potrzebny jest wyraźnie większy skok. Tym samym na razie nie podano ani daty premiery, ani specyfikacji Steam Decka 2.

To może być jednak tylko dobra mina do złej gry. Kryzys na rynku DRAM i NAND spowodowany przez AI nie tylko podniósł ceny aktualnej generacji - Steam Deck OLED 512 GB podrożał z 549 do 789 dolarów, a model 1 TB z 649 do 949 dolarów - ale również opóźnił premiery, zmniejszył dostępność i podniósł ceny Steam Machine oraz Steam Frame.

Chociaż Valve jest gigantem na rynku cyfrowej rozrywki za sprawą platformy Steam, to w przypadku hardware to nadal płotka. Zwłaszcza w zestawieniu z firmami jak ASUS czy Lenovo. Amerykanie już wielokrotnie mówili, że muszą kupować to co jest (RAM, SSD) bez możliwości negocjacji cen, bo inaczej po prostu trafią na czarną listę na długie miesiące.