Nintendo robi co może, aby ceny pozostały stabilne

W branży technologicznej coraz częściej mówi się, że nikt nie ucieknie przed niedoborami DRAM i NAND. Japończycy mogą być jednak wyjątkiem.

Przemysław Banasiak (Yokai)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Nintendo robi co może, aby ceny pozostały stabilne

Kryzys na rynku pamięci spowodowany szaleństwem na AI dotyka wszystkich producentów elektroniki użytkowej. Jednak Nintendo od początku bardzo ostrożnie podchodzi do tematu ewentualnych podwyżek. Jeszcze w ubiegłym miesiącu prezes Shuntaro Furukawa podkreślał, że jego firma musi uważnie obserwować sytuację, jednocześnie zaznaczając, że na ten moment nie ma planów zmiany ceny konsoli.

Dalsza część tekstu pod wideo

Drogie pamięci rekompensuje sprzedaż gier i usług

Stanowisko to zostało potwierdzone podczas niedawnej prezentacji wyników finansowych firmy. W sekcji pytań i odpowiedzi Furukawa zaznaczył, że nie chce podejmować decyzji pod wpływem krótkoterminowych zawirowań. Dodał też, że ewentualne zmiany cen będą rozpatrywane kompleksowo, z uwzględnieniem nie tylko rentowności, ale również tempa adopcji platformy, wyników sprzedaży oraz ogólnych warunków rynkowych.

Trzeba przy tym pamiętać, że Switch 2 zanotował bardzo mocny debiut - w samym 2025 roku sprzedano 17,37 miliona konsoli. Przy takiej skali sprzedaży Nintendo może pozwolić sobie na rekompensowanie wyższych kosztów produkcji poprzez przychody z gier i usług.

Nie można oczywiście wykluczyć scenariusza, w którym ceny DRAM i NAND wzrosną na tyle, że dalsze dokładanie do sprzętu przestanie być opłacalne, a podwyżki staną się koniecznością. Będzie to zależeć od popytu i podaży. Na razie wszystko wskazuje jednak na to, że Nintendo zamierza przeczekać trudniejszy okres bez wyciskania graczy do cna.