Unia wpadła na pomysł. Zaserwuje nam wyższe ceny

Komisja Europejska wpadła na pomysł, jak przyspieszyć rozwój przemysłu w państwach wspólnoty. Problem w tym, że oznacza to wyższe ceny samochodów, pomp ciepła czy też baterii.

Damian Jaroszewski (NeR1o)
4
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Unia wpadła na pomysł. Zaserwuje nam wyższe ceny

Unia Europejska chce uniezależnić się od Chin i Stanów Zjednoczonych. Chociaż cel sam w sobie jest słuszny i trudno go krytykować, to jego realizacja już budzi wątpliwości. Niemcy grzmią, że to oznacza wyższe ceny nie tylko samochodów elektrycznych, pomp ciepła, ale też baterii, czyli potencjalnie również elektroniki, w tym laptopów czy smartfonów.

Dalsza część tekstu pod wideo

Unia szykuje nam podwyżki

Pomysł Komisji Europejskiej - określany jako Industrial Accelerator Act (IAA) - jest prosty. Bruksela chce między innymi uzależnić dostęp firm do środków publicznych od tego, ile produktów wyprodukowanych w Unii Europejskiej wykorzystują. Przy czym urzędnicy przewidują tutaj też możliwość korzystania z rozwiązań państw sojuszniczych, w tym Wielkiej Brytanii, Kanady oraz Japonii.

Przykład? Zamówienie publiczne na nowe auta oznacza, że samochód musi być zbudowany częściowo z elementów, które zostały wyprodukowane na Starym Kontynencie. Jeśli nie będzie, to do przetargu dana firma w ogóle nie będzie mogła podejść.

Ta propozycja określana jest jako "Made in Europe". Ma dotyczyć strategicznych obszarów, w tym: sektora energochłonnego (stal, aluminium i cement), sektora samochodowego (zachęta do kupowania europejski aut) oraz sektora czystych technologii (atom, pompy ciepła, fotowoltaika, ale też baterie). Dla Polski oznacza to między innymi problem w kwestii elektrowni atomowych, które mamy przecież budować we współpracy z Amerykanami. 

Niemcy krytykują zmiany

Propozycje nie podobają się między innymi Niemcom, którzy grzmią o odchodzeniu od wolnego handlu. Mówią też o stworzeniu w ten sposób biurokratycznego potwora, bo konieczne będzie np. sprawdzanie, ile części w akumulatorze samochodu pochodzi z Europy.

Protekcjonizm nie chroni przed brakiem konkurencyjności. Kto izoluje własny rynek, zagraża dostępowi do globalnych rynków wzrostu w przyszłości.

powiedział Dirk Jandura, prezes Federalnego Stowarzyszenia Handlu Hurtowego, Zagranicznego i Usług (BGA).

Polska nie mówi jednym głosem

Również w Polsce propozycje są szeroko komentowane. Prezes Instytutu Reform Aleksander Śniegocki jest zdania, że dla Polski to szansa, aby stać się jednym z beneficjentów zmian.

Z kolei Kamil Laskowski, ekspert Fundacji Instrat uważa, że IAA będzie uwzględniał interesy francuskich i niemieckich firm, a nie polskich. Jego zdaniem wymóg pochodzenia produkcji przemysłowej nie powinien dotyczyć całej Unii. Dostawy powinny pochodzić z kraju członkowskiego, w którym przetarg jest prowadzony.