Tego o czarnych dziurach nie wiedziałeś. Planety sporo im zawdzięczają

Czarne dziury od dawna kojarzą się z pochłanianiem i unicestwianiem. Okazuje się, że potrafią też tworzyć.

Jakub Krawczyński (KubaKraw)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Tego o czarnych dziurach nie wiedziałeś. Planety sporo im zawdzięczają

Czarne dziury rodzą planety

Astronomowie z Japonii opublikowali w "The Astrophysical Journal" bardzo interesujące badanie. Astrofizyk Keiichi Wada i specjalista od powstawania układów planetarnych Yusuke Tsukamoto z Uniwersytetu Kagoshima rzucają nowe światło na supermasywne czarne dziury. Wynika z niego, że mogą być one największymi fabrykami planet we wszechświecie.

Dalsza część tekstu pod wideo

Supermasywne czarne dziury osadzone są w centrach galaktyk. Wydają się nam potworne, bo ich masa może odpowiadać miliardom mas Słońca. Gdy aktywnie pochłaniają materię, otacza je dysk akrecyjny, czyli płaski wir gazowo-pyłowy, wirujący wokół horyzontu zdarzeń. Na zewnątrz tego dysku zalega z kolei torus, czyli "pączkowaty" obłok zimnego, ciemnego pyłu. I właśnie tam, zdaniem badaczy, dzieje się coś zaskakującego.

Pył to budulec planet. Drobiny sklejają się w ziarna, ziarna w kamyki, kamyki w głazy i tak dalej. A ostatecznie z całego chaosu wyłaniają się obiekty wielkości planet. Wspomnieni tu badacze Wada i Tsukamoto obliczyli, że zewnętrzne obszary torusa są na tyle chłodne i gęste, że ten proces może tam zajść wyjątkowo sprawnie. Co więcej, modelowanie pokazuje, że w typowym torusie może w ten sposób powstać nawet kilkadziesiąt milionów obiektów planetarnych naraz.

Co ciekawe, planety te byłyby fundamentalnie inne od tych w naszym Układzie Słonecznym. Ponieważ torus składa się prawie wyłącznie z pyłu, bez gazu, wszystkie powstające tam obiekty byłyby skaliste i to nawet te wielkością dorównujące Jowiszowi. Żaden z nich nie miałby atmosfery z prawdziwego zdarzenia. Przy odpowiednich warunkach niektóre mogłyby urosnąć nawet do rozmiarów gwiazdy.

Badanie nie rozstrzyga, czy takie planety mogłyby nadawać się do zamieszkania. Brak atmosfery to poważna przeszkoda dla życia, jakie znamy. Jednak astronomowie zauważają, że dyski akrecyjne nie utrzymują się wiecznie. Pojawiają się i znikają w cyklu od kilkudziesięciu do kilkuset milionów lat. W tym oknie czasowym warunki do życia mogłyby być znośne.

Skoro życie poradziło sobie na planetach okrążających pulsary, czyli martwe szczątki po eksplozjach gwiazd, to i w teorii mogłyby poradzić sobie w pobliżu czarnych dziur.