Ta terapia to przełom. Może naprawić uszkodzone komórki mózgowe
Futbolista, który otarł się o śmierć, dziś leczy mózgi światłem. Naukowcy z University of Utah twierdzą, że mają na to dowody.
Czerwone światło leczy mózg
Larry Carr był gwiazdą futbolu amerykańskiego w drużynie Brigham Young University (BYU) w latach 70. i do dziś trzyma klubowy rekord liczby przechwyceń na mecz. W 2010 roku, po latach niewytłumaczalnych wybuchów złości, paranoi i depresji, targnął się na swoje życie. Uratowała go żona, która wróciła do domu w porę, gdy Carr przykładał nóż do klatki piersiowej. Następnego dnia zadzwoniono do niego z wiadomością o wprowadzeniu go do galerii sław BYU. W 2013 roku, w wieku 60 lat, lekarze zdiagnozowali u niego poważne uszkodzenie mózgu. Był to prawdopodobnie efekt wieloletnich uderzeń w głowę podczas gry.
Ta diagnoza pchnęła go do współpracy z zespołem badaczy z University of Utah, którzy badają terapię zwaną fotobiomodulacją, w skrócie itPBM. To odmiana terapii czerwonym światłem, zupełnie inna niż popularne lampki do pielęgnacji skóry. Pacjent zakłada na 20 minut dziennie specjalny hełm z klipsem na nos, emitujący czerwone i podczerwone światło o dużo większej mocy i głębokości wnikania niż komercyjne urządzenia.
Zespół opublikował w "Journal of Neurotrauma" wyniki badania 26 piłkarzy BYU obserwowanych przez cały sezon. Połowa używała hełmu, połowa nie. U nieleczonych zawodników rozwinął się rozległy stan zapalny mózgu widoczny na rezonansie, u leczonych nie pojawił się wcale, a w części obszarów zapalenie wręcz się zmniejszyło. Elisabeth Wilde, współdyrektorka tamtejszego centrum badań nad urazami mózgu i wstrząśnieniami, współautorka badań, nazywa te wyniki "uderzającymi".
Uczestnicy terapii zgłaszali mniej objawów depresji, lęku i stresu, szybszy czas reakcji, lepszą koncentrację oraz poprawę równowagi i siły chwytu. Z badań korzystały też ofiary przemocy domowej, strażacy i weterani, nie tylko byli zawodnicy futbolu.
Nie brakuje sceptyków. Dr Theodore Henderson, prezes ośrodka Neuro-Luminance w Denver zajmującego się leczeniem urazów mózgu, wątpi, czy światło w ogóle dociera do mózgu, a nie tylko do skóry głowy, i twierdzi, że nawet jeśli działa, korzyści są niewielkie. Carr odpowiada, że wyniki badania BYU oraz osobne badanie Rotman Research Institute w Toronto dowodzą, że światło dociera aż do głębokich struktur mózgu, wzgórza i ciała migdałowatego.
Definitywnych badań klinicznych wciąż brak, a sami naukowcy przyznają, że dopiero uczą się, co terapia potrafi, a czego nie. Mimo to temat zyskuje rozgłos. Drużyna BYU wpisała hełm do protokołu leczenia wstrząśnień mózgu, a NFL deklaruje, że uważnie mu się przygląda. Na razie to obiecujący trop, nie gotowe lekarstwo.