To koniec Bitcoina? Wydobycie się nie opłaca, górnicy przechodzą na AI

O tym, że hobbystyczne kopanie w domowym zaciszu na jednej czy dwóch kartach graficznych to przeszłość wiemy od dawna. Teraz problem mają nawet profesjonalne, pełnoskalowe kopalnie wypełnione układami ASIC.

Przemysław Banasiak (Yokai)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
To koniec Bitcoina? Wydobycie się nie opłaca, górnicy przechodzą na AI

Rosnące ceny energii zaczynają uderzać w wydobycie Bitcoina. Jeszcze w czasie pandemii COVID-19 temat zużycia prądu przez tę branżę wywoływał ogromne emocje, a w szczytowym momencie około 2022 roku mówiono nawet o zapotrzebowaniu sięgającym 204 TWh. Dziś problem wraca, ale w nieco innej formie. Tym razem nie chodzi wyłącznie o skalę zużycia energii, lecz przede wszystkim o to, że kopanie zwyczajnie przestaje się opłacać.

Dalsza część tekstu pod wideo

Nawet 21 tysięcy dolarów straty na każdym wydobytym BTC

W pierwszym kwartale 2026 globalny hashrate Bitcoina spadł o 4%. To pierwsze takie cofnięcie od 2020 roku, a zarazem sygnał, że część górników zaczyna odpuszczać. Sytuacja jest o tyle nietypowa, że wcześniejsze lata przynosiły z początkiem roku solidne wzrosty. Tym razem rynek wyhamował, a część centrów danych zaczęła zmieniać profil działalności.

Jednym z głównych powodów jest wojna między USA i Iranem oraz zamknięcie cieśniny Ormuz, kluczowej dla transportu ropy. Baryłka przebiła poziom 100 dolarów, notując wzrost o 49% miesiąc do miesiąca. To natychmiast przełożyło się na wyższe koszty energii elektrycznej w wielu regionach świata, a dla kopalni kryptowalut tani prąd jest absolutną podstawą całego modelu biznesowego.

Nawet przesiadka na odnawialne źródła energii dużo nie pomoże (i nie wszędzie jest to możliwe). Według wyliczeń CoinDesk wydobycie jednego Bitcoina kosztuje dziś około 88 000 dolarów, podczas gdy sama kryptowaluta wyceniana jest na około 66 900 dolarów. To oznacza stratę rzędu 21 000 dolarów na każdej sztuce i stawia wielu graczy pod ścianą.

To koniec Bitcoina? Wydobycie się nie opłaca, górnicy przechodzą na AI

Teoretycznie mechanizm sieci powinien częściowo łagodzić taki problem, bo gdy część górników odpada, poziom trudności wydobycia spada i pozostali mają łatwiej. Jednak w praktyce w czasie słabszej koniunktury górnicy często wyprzedają zgromadzone zasoby BTC, żeby utrzymać płynność. To z kolei może dodatkowo ciążyć kursowi i napędzać panikę.

W efekcie zamiast trzymać infrastrukturę pod kopanie kryptowalut, operatorzy coraz chętniej kierują ją pod usługi związane ze sztuczną inteligencją. W takim scenariuszu wyspecjalizowane układy ASIC, stworzone wyłącznie do wydobycia BTC, tracą znaczenie, bo nie nadają się do trenowania modeli ani obsługi wnioskowania. Ich miejsce zajmują więc szafy wypełnione akceleratorami od NVIDII i AMD.

Ten ruch w obecnych realiach wydaje się logiczny, bo największym ograniczeniem dla rozwoju centrów danych AI nie jest już sam sprzęt, lecz dostęp do gotowych obiektów z odpowiednim zasilaniem, stabilnym przyłączeniem do sieci i całą infrastrukturą środowiskową. Czyli wszystko to, co kopalnie kryptowalut mają od dawna zapewnione. Innymi słowy szaleństwo na sztuczną inteligencje nie skończy się zbyt szybko.