Unia Europejska ma ambitne plany. Europa połączy się z Azją
Konflikty na bliskim wschodzie udowodniły, że potrzebne są nowe drogi łączące internet między kontynentami. Nowe trasy mają być wytyczone pod lodem.
Unia Europejska rozważa budowę kabli podmorskich, które połączyłyby Europę z Azją przez Arktykę. Jeden z projektów zakłada trasę przez kanadyjskie Przejście Północno-Zachodnie, a drugi miałby zaczynać się w Skandynawii i prowadzić bezpośrednio przez okolice bieguna północnego. Pomysł brzmi ambitnie, ale nie wziął się znikąd. Obecnie ogromna część ruchu internetowego między Europą i Azją przechodzi przez Bliski Wschód, a ostatnie lata pokazały, jak łatwo ten szlak może zostać zakłócony.
Pomysł znany jest pod nazwą Polar Connect
Problem stał się szczególnie widoczny po serii incydentów na Morzu Czerwonym. W 2024 roku statek trafiony przez pocisk Huti dryfował między Jemenem i Dżibuti, a jego kotwica uszkodziła trzy kable podmorskie. Naprawa infrastruktury przeciągnęła się na ponad cztery miesiące. Podobna sytuacja miała mieć miejsce we wrześniu 2025 roku, gdy podejrzewano, że statek handlowy przeciągnął kotwicę po czterech kolejnych kablach.
Operatorzy zaczęli więc szukać alternatywy w Zatoce Perskiej, ale tam również pojawiły się problemy. Napięcia między USA i Iranem oraz groźby dotyczące większej kontroli nad kablami przechodzącymi przez cieśninę Ormuz sprawiły, że ta droga również przestała wyglądać na bezpieczną. Przykładem jest Meta, która opóźniła część projektu 2Africa po rozpoczęciu amerykańskiej kampanii bombowej i ogłosiła działanie siły wyższej.
Właśnie dlatego Bruksela coraz poważniej patrzy na północ. Projekt Polar Connect miałby uniezależnić europejsko-azjatycki ruch internetowy od najbardziej zapalnych punktów świata. Alternatywy są ograniczone - trasa mogłaby prowadzić przez Stany Zjednoczone albo Rosję, ale oba warianty oznaczają zależność od infrastruktury i terytoriów kontrolowanych przez inne państwa. Arktyka daje szansę na bardziej niezależny szlak, choć technicznie może okazać się najtrudniejszym wyborem.
Największym problemem są góry lodowe, które mogą uszkadzać kable leżące na dnie morza. Dodatkową przeszkodą jest brak wyspecjalizowanych lodołamaczy, co oznaczałoby konieczność wykorzystania kilku jednostek albo zbudowania zupełnie nowego statku. Jeszcze trudniejsze mogą być naprawy. W arktycznych warunkach każde uszkodzenie oznaczałoby wysokie koszty i potencjalnie bardzo długie przerwy w działaniu.
Podobny projekt rozwijała firma Quintillion, która przejęła aktywa Arctic Fibre i chciała połączyć Europę z Azją przez Alaskę. Udało się doprowadzić kabel z Nome do Prudhoe Bay, ale dalsze prace utknęły, a infrastruktura była już uszkadzana przez lód morski. W jednym przypadku na naprawę trzeba było czekać do stopnienia lodu, a w innym przerwa trwała osiem miesięcy.
Polar Connect ma ruszyć do 2030 roku, ale warunki w Arktyce mogą mocno zweryfikować ten harmonogram. Mimo to Europa może uznać, że koszt trudnej budowy jest mniejszym problemem niż uzależnienie od niestabilnych regionów świata.