Nie tylko Kapela. Na liście stypendystów ministerstwa są inne kwiatki
Artyści nie chcą głosowych emerytur, więc rząd próbuje rozwiązać ten problem. Ale skąd wziąć pieniądze, gdy jest się twórcą w sile wieku i nie myśli się o spokojnej starości? Można sięgnąć po stypendium. Tak zrobił Jaś Kapela. I setki innych osób.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie ma ostatnio ani chwili wytchnienia. Pod koniec kwietnia szefowa resortu Marta Cienkowska podpisała nowelizację rozporządzenia o opłacie reprograficznej, co wywołało dyskusję o zasadności tego ruchu. Ostatnio emocje wzbudza forsowany przez rząd projekt ustawy przewidującej dopłaty do składek emerytalnych artystów. A do tego doszedł np. kryzys związany z organizacją koncertu techno przed Pałacem w Wilanowie. Efekt jest taki, że opozycja spróbuje usunąć z urzędu ministrę Cienkowską.
Jaś Kapela stypendystą resortu kultury
Pomysł dopłat do emerytur artystów przez niektórych nazywany jest "Lex Kapela". To nawiązanie do postaci Jana "Jasia" Kapeli, czyli m.in. aktywisty, poety i freak fightera. W ostatnich latach kojarzony jest chyba głównie z tą ostatnią działalnością. Kilka miesięcy temu zrobiło się o nim głośno za sprawą stypendium przyznanego przez MKiDN. Twórca otrzymał wsparcie w wysokości 60 tys. zł na realizacje konkretnego projektu:
Stworzenie libretta i piosenek do musicalu o sojuszu lewicy laickiej z Kościołem i zakazaniu aborcji
Libretto powstało, o piosenkach zrobiło się głośno (na krótko, ale jednak), jeśli znajdą się chętni, mogą wystawić musical. O ile wcześniej go przygotują. Można się rozejść. Albo zostać i dodać, że pan Kapela nie jest jedyną osobą, która otrzymała stypendium. Na liście beneficjentów znaleźć można kilkaset nazwisk. I mowa tu wyłącznie o rejestrze z 2025 roku. Niektórym realizacjom warto przyjrzeć się bliżej, skoro już za nie zapłaciliśmy.
Setki osób ze stypendium MKiDN
Ze strony MKiDN można się dowiedzieć, że stypendia twórcze oraz stypendia z zakresu upowszechniania kultury przyznawane są ludziom zajmującym się "twórczością artystyczną, upowszechnianiem kultury i opieką nad zabytkami".
Pieniądze przyznawane są na realizację określnego przedsięwzięcia, przy czym projekty mogą dotyczyć przeróżnych tematów, zjawisk i przede wszystkim form wyrazu. Od literatury, przez muzykę, film i teatr, po twórczość ludową. Można nawiązywać do tradycji, ale też szukać nowatorskich rozwiązań. Promować kulturę polską, czerpać z tej światowej, dotykać zmian klimatycznych czy tzw. sztucznej inteligencji. Szerokie pole do popisu.
Stypendia umożliwiają przeprowadzanie działań, które pobudzają kreatywność, sprzyjają międzykulturowemu dialogowi oraz przede wszystkim angażują odbiorców
Po zapoznaniu się z listą beneficjentów i ich prac, postanowiłem przybliżyć kilka z nich, by więcej osób mogło skorzystać.
Wyrazy staropolskie i grafiki na Instagramie
Maja Żurawiecka otrzymała stypendium na realizację projektu w ramach sztuk wizualnych. To Ilustrowany słowniczek wyrazów staropolskich.
Autorka stworzyła kilkadziesiąt ilustracji haseł z języka polskiego (nie przesadzałbym z tym staropolskim). To m.in. wełna, trup czy śmietana. Prace były publikowane na Instagramie, mowa jest też o planowanej wystawie na dziedzińcu ASP w Warszawie. Od razu uspokajam tych, którzy boją się np. abstrakcji. Jeśli autorka prezentowała pszczołę, to ilustracja przedstawiała pożytecznego owada. A słój to słój. Profil stare_slowka śledzi na popularnej platformie 109 obserwujących. Możliwe, że w grupie tej są nie tylko krewni i znajomi artystki.
Katalog designerek, czyli mamy to w socialach
W kategorii Sztuki wizualne swój projekt zrealizował też Marcin Wawrzkiewicz. Realizacja o wdzięcznej nazwie Designerki (designerki.com) to "pierwsza w Polsce internetowa encyklopedia kobiecego designu". Katalog zawiera ponad 100 współczesnych projektantek oraz przykłady ich działalności. Nie liczyłem, ale zauważyłem, że sporo nazwisk się powtarza – może ich twórczość nie mieści się w życiorysie jednej osoby. Albo autor nie za bardzo przykładał się do takich szczegółów. Ekspertem nie jestem, ale encyklopedii w tym wydaniu nie nazwałbym przejrzystą. Może powinien na to rzucić okiem projektant? Gorzej, gdyby okazało się, że jest nim sam autor…
Pozostaje wierzyć, że osoby i firmy poszukujące "projektantek komunikacji wizualnej" masowo przeglądają katalog, a nie np. grupy na Facebooku czy LinkedInie.
Zdjęcia z Polski, zdjęcia z USA
Fanów fotografii powinien zainteresować projekt Bartosza Warzechy: Eastern / Western. To cykl zdjęć plenerowych w kilku stanach USA, a także 12 sesji statystów i aktorów "pozujących jako mieszkańcy wymyślonej miejscowości". Jeśli ktoś już przebiera nogami i zastanawia się, gdzie to można zobaczyć, spieszę uspokoić: premiera photobooka oraz wernisaż wystawy są planowane na przyszły rok.
Jeżeli kogoś mniej interesują zdjęcia robione na przedmieściach w stanach Wisconsin czy Illinois, bo bliższe sercu są rodzime klimaty, powinien się zainteresować realizacją pod tytułem Polacy XXI Wieku. Autorem jest Łukasz Kordas, który postanowił przybliżyć nam (w ramach stypendium, przypominam):
życie codzienne Polaków z różnych grup społecznych, zawodowych i wiekowych, oraz cykl portretów. W ramach realizacji projektu zrealizowano cykliczne podróże po Polsce, od dużych miast po małe wsie.
Fotografie trafiły do książki "Polacy", pojawiły się na dwóch wystawach, ale też na Instagramie. I to już nie są przelewki – ten profil ma 1851 obserwujących! Trudno się jednak dziwić – zdjęcia są czarno-białe, co oznacza, że mamy do czynienia z artystą. Może nawet Artystą.
O pisanej książce dałem znać na facebooku
Tomasz Cyz, który na szeroko pojętej kulturze zjadł zęby, zrealizował projekt na pograniczu muzyki i literatury: Szekspir muzyczny. Esej koncentruje się na "obecności dramatów Szekspira w historii opery". W opisie realizacji przedsięwzięcia czytamy m.in., że:
"Prace pisarskie poprzedziły kwerendy i analizy wybranych dramatów i oper Szekspira".
Dobrze, że ktoś w końcu przeanalizował opery Szekspira. Ba, poświęcił temu książkę! Czy można ją kupić? O tę informację gorzej. Ale na stronie resortu przeczytacie, że:
"Informacja o pisanej książce pojawiła się w mediach społecznościowych autora (FB i IG)".
Klawo, jak mawiał Makbet w space operze pt. Hamlet.
Setki osób obejrzały to... na YouTube
Kolejny projekt jest już czysto muzyczny. Jakub Gucik przygotował "Cykl współczesnych etiud na wiolonczelę solo". Utworów jest 12, powinny one doskonalić umiejętności wydobywania dźwięku ze wspomnianego instrumentu. I to z wykorzystaniem współczesnych technik. Te ostatnie zostały skatalogowane i przeanalizowane. Co ważne, część wniosków z tejże analizy można przyswoić za sprawą filmów umieszczonych w serwisie YouTube. Kanał artysty ma 57 subskrybentów i zawiera 22 filmy. Zazwyczaj mają kilkadziesiąt wyświetleń. Czasem kilkaset. Wiadomo jednak, że nie o liczbę odbiorców rozchodzi się w sztuce…
Ale o co w tym chodzi?
Duże wrażenie robić może opis realizacji przedsięwzięcia "Krótki czas, długi czas" Katarzyny Mirczak:
Powstał autorski projekt wydawnictwa albumowego pt. „Słowa”. Przeprowadzono kwerendy archiwalne w instytucjach publicznych korzystając z zbiorów dostępnych w domenie publicznej. Punktem wyjścia do wyboru prac do albumu była lista jednostek elementarnych – 63 słów podstawowych, które mają stanowić uniwersalny, nieredukowalny rdzeń języka. Następnie wykonano autorskie prace fotograficzne, stanowiące współczesny komentarz wizualny do wyselekcjonowanych materiałów archiwalnych, opracowano warstwę redakcyjną i literacką albumu
Nie do końca wiadomo, o co chodzi? Odsyłam na stronę internetową artystki.
Po co jest ten miś? To znaczy projekt
Jednocześnie muszę podkreślić, że "kwerenda" to słowo klucz w opisach projektów. Ważne są też badania terenowe czy wizyty badawcze. Czasem podczas lektury można odnieść wrażenie, że jest to pisane wedle jakiegoś szablonu. Może w ten sposób łatwiej otrzymać środki? Albo stypendyści są tak bardzo zajęci swoimi projektami, że nie mają już czasu na kreatywne opisy.
Czy wszystkie projekty doczekały się pełnej realizacji? Niestety. Trudno nakręcić film za pieniądze ze stypendium. Ale przynajmniej napisano scenariusz. Albo rozpoczęto nad nim prace. Książki napisano, ale już niekoniecznie wydano. Wiadomo przecież, ze nierzadko ważniejsza niż cel, jest sama droga. Bardziej niż dzieło liczy się praca twórcza.
Niektórym wsparcie się należy. Ale obrywają za Jasia
A teraz już całkiem serio. Mógłbym wymienić jeszcze całkiem sporo projektów, które MKiDN wsparło finansowo (z naszych pieniędzy) i zastanawiać się, jaki w tym sens. Część może się pochwalić grupą odbiorców, których można policzyć na palcach dwóch rąk. Albo stóp. Część sprawia wrażenie zrealizowanych dla żartu, na zasadzie "ciekawe czy to przejdzie i dostanę kasę". Pewnie są i tacy twórcy, którzy z premedytacją wykorzystują programy tego typu, by bez większego wysiłku zainkasować kilkadziesiąt tysięcy złotych. Sztuka ma tu naprawdę nikłe znaczenie.
Nie ukrywam jednak, że trafiłem na projekty, które się bronią. Jaką część całości stanowią? Ilu ludzi, tyle odpowiedzi. Ale w resorcie chyba powinna odbyć się dyskusja na ten temat. I to taka, która przyniesie sensowne wnioski. Żeby potem ministra nie musiała się tłumaczyć z twórczości Jasia Kapeli, za którą płacą podatnicy. Ten czas będzie mogła poświęcić tłumaczeniu się z dopłacania do emerytury Jasia Kapeli…