Polacy zapłacili za nią miliony. Ta aplikacja to nieśmieszny żart

Aplikacja kosztowała podatników miliony i nie ma sensu. Tak, mniej więcej, skomentował ten projekt przedstawiciel obecnej ekipy rządzącej. W ten sposób zaserwował kuksańca poprzednikom. Potem jednak okazało się, że program jest nadal wykorzystywany. I wciąż generuje koszty. Gdzie tu logika?

Maciej Sikorski
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Polacy zapłacili za nią miliony. Ta aplikacja to nieśmieszny żart

Polakom bardzo przypadła do gustu aplikacja mObywatel – korzysta z niej już 12 mln użytkowników, o czym niedawno informowało Ministerstwo Cyfryzacji. Rośnie nie tylko liczba użytkowników, ale też wachlarz spraw, które można załatwić z pomocą tego narzędzia. Sukces, którym warto chwalić się w Unii Europejskiej. Ten sam resort ma w schowku rozwiązanie znacznie mniej popularne, ale również zasługujące na uwagę.

Dalsza część tekstu pod wideo

Mąż Zaufania, czyli aplikacja od Ministerstwa Cyfryzacji

W błędzie są ci, którzy myślą, że aplikacja Mąż Zaufania to produkt nowy – powstała z myślą o wyborach w 2023 roku. Po co konkretnie? Aby przeciwdziałać ewentualnym naruszeniom podczas głosowania czy liczenia głosów. Oprogramowanie służy do przekazywania materiałów, np. filmów, na których zarejestrowano prace komisji wyborczych czy referendalnych.

Narzędzie nie było przeznaczone dla wszystkich chętnych. Skorzystać mogli z niego mężowie zaufania zarejestrowani w Bazie Mężów Zaufania, a także obserwatorzy wyborczy zgłoszeni przez uprawnione podmioty. Osoby te mogły pobrać aplikację na iOS lub Androida, uwierzytelnić się w niej, a następnie przesyłać do Ministerstwa Cyfryzacji filmy, ale też zdjęcia czy nagrania audio. Treści te resort mógłby przekazać policji czy prokuraturze.

Nowa władza karci starą za drogą aplikację

Głośno na temat aplikacji zrobiło się w 2024 roku. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski stwierdził wówczas, że z aplikacji, która kosztowała 2 mln zł, skorzystało… osiem osób. Polityk uderzał w dzieło własnego resortu? I tak, i nie. Owszem, był to projekt rozwijany przez Ministerstwo Cyfryzacji, ale za czasów poprzedniego rządu. Pisząc krótko: nowa ekipa zarzucała starej niegospodarność.

Aplikacja powstała, gdy szefem resortu był Janusz Cieszyński. Ten ostatni uznał, że należy zareagować na słowa Dariusza Standerskiego i umieścił wpis w serwisie X. Tłumaczył w nim m.in., że aplikacja powstała jako alternatywa dla znacznie droższego i trudniejszego w obsłudze systemu nagrywania. Przekonywał też, że niewielka liczba zgłoszeń to dobra wiadomość, bo oznacza wystąpienie nielicznych nieprawidłowości. 

Aplikacja została zbudowana przez należącą w 100% do Skarbu Państwa Państwową Wytwórnię Papierów Wartościowych i oparta o elastyczną technologię chmurową dzięki której nie trzeba było kupować bardzo drogiej infrastruktury co do której wykorzystania nie było pewności. Została przygotowana tak, aby można było użyć jej też w kolejnych wyborach płacąc praktycznie wyłącznie za wykorzystaną przestrzeń dyskową w chmurze

– tłumaczył Janusz Cieszyński.

Pytania bez odpowiedzi, puste deklaracje i wymowna cisza

Ta korespondencyjna wymiana zdań miała miejsce na początku 2024 roku. Po dwóch latach postanowiliśmy sprawdzić, jakie są losy aplikacji Mąż Zaufania pod rządami obecnej koalicji. I muszę napisać, że nie spodziewałem się takich trudności w pozyskiwaniu informacji na temat opisywanego narzędzia. W pewnym momencie można było nawet odnieść wrażenie, że sprawa jest przeciągana, by nas zniechęcić.

Pierwszy kontakt z resortem był obiecujący, wydawało się, że w miarę szybko zdobędziemy interesujące nas dane. Ba, zgłosił się urzędnik, który sam zadeklarował pomoc w tym temacie. A wsparcie było potrzebne z prostego powodu: Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało nas, że w sprawie kosztów funkcjonowania aplikacji Mąż Zaufania należy się kontaktować z Państwową Wytwórnią Papierów Wartościowych. Bo to ten podmiot zbudował aplikację i odpowiadał za jej obsługę, o czym była już mowa. Tyle że przedstawiciele PWPW nie odpowiadali na nasze pytania

Sprawa ciągnęła się kilka miesięcy, nie brakowało zapewnień o jej rychłym załatwieniu. I tłumaczeń, dlaczego przebiega to tak opornie. Stanęło na tym, że urzędnik, który zaoferował pomoc… przestał odpisywać na maile i odbierać telefon. Całkowita klęska? Niekoniecznie – część danych udało się pozyskać. 

Aplikacja była błędem, ale nadal z niej korzystamy

Dowiedzieliśmy się np., że aplikacja nie została wyłączona po krytyce ze strony wiceministra Dariusza Standerskiego. Narzędzia użyto podczas wyborów samorządowych, a także do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku. W kolejnym roku aplikacja Mąż Zaufania została wykorzystana w trakcie wyborów prezydenckich w Polsce. Dla tego ostatniego przypadku mamy nawet konkretne statystyki: aplikację pobrano 929 razy. Liczba rejestracji była znacznie niższa i dobiła 20. Trudno pisać o wielkim skoku względem początkowego okresu funkcjonowania tego rozwiązania. 

No dobrze, a co z pieniędzmi? Aplikacja przestała kosztować? Otóż nie. Przedstawicielka Centralnego Ośrodka Informatyki poinformowała nas, że koszt wytworzenia aplikacji w 2023 roku wyniósł 1 667 709,84 zł brutto. Rozwój aplikacji w 2025 roku kosztował 375 103,62 zł brutto. Są to wydatki po stronie Ministerstwa Cyfryzacji. Danych za 2024 rok nie posiadamy, ale zapewne było to kilkaset tysięcy złotych.

Aplikacja Mąż Zaufania wciąż jest utrzymywana, co tylko w ciągu pierwszych czterech miesięcy 2026 roku kosztowało resort średnio niemal 30 tys. zł brutto. Miesięcznie. Tak, mowa o tej samej aplikacji, którą przeszło dwa lata temu piętnował wiceminister cyfryzacji. Nie można wykluczać, że narzędzie zostanie też użyte podczas wyborów w 2027 roku. Od przedstawicieli Ministerstwa Cyfryzacji dowiedzieliśmy się, że prowadzone są prace, które mogą prowadzić do zmian legislacyjnych w zakresie funkcjonowania aplikacji. 

Podsumowując. Powstała aplikacja, za którą zapłaciliśmy już miliony złotych. Jej wykorzystanie jest sporadyczne, co, zdaniem niektórych, powinno nas cieszyć. Krytycy rozwiązania zwracają uwagę na koszty i… nadal płacą za utrzymanie narzędzia.