Ależ niepokorne te modele AI. Ucieczka za ucieczką to przypadek?

Rośnie liczba doniesień o ucieczkach modeli tzw. sztucznej inteligencji. Można odnieść wrażenie, że gdy pierwszemu udała się ta sztuka, pozostałe mu pozazdrościły i również ruszyły w cyfrowy świat. Ciekawe, jakie jeszcze sztuczki marketingowe mają w rękawach twórcy tych rozwiązań?

Maciej Sikorski
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Ależ niepokorne te modele AI. Ucieczka za ucieczką to przypadek?

Niedawno głośno zrobiło się o mapie, której użyto podczas konferencji w Rio de Janeiro. W wielkim skrócie można napisać, że nie miała ona zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Afrykańskie państwa umieszczono na niej nie tam, gdzie być powinny, co powinien wychwycić uczeń szkoły średniej. Ale na błędy nie zwrócili uwagi pracownicy Departamentu Stanu USA, którzy przygotowali mapę. I tu najciekawsze: w tym celu wykorzystali narzędzie OpenAI. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Uciekł model, potem poszło taśmowo

Doniesienia o nieszczęsnej mapie można zestawić z informacjami z drugiej połowy lipca, gdy okazało się, że test przeprowadzany przez OpenAI wymknął się spod kontroli i model SI wydostał się z izolowanego środowiska. Ba, uzyskał dostęp do internetu i dokonał włamu. Jak w filmie. Najlepsze były opisy tego, co wyczyniał uciekinier. Dla większości odbiorców (w tym dla mnie) to czarna magia. Ale brzmiało bardzo poważnie i groźnie. Model był niczym Rysiek z dowcipu, można nad nim pokiwać głową z uznaniem. 

Nie minęło wiele czasu i okazało się, że nie tylko OpenAI ma problem z uciekającym modelem. Spod kontroli wymknął się Claude od firmy Anthropic. I był lepszy od poprzednika, bo zhackował kilka firm. Jeden z ataków przerwał, gdy zorientował się, że działa w przestrzeni otwartej. Czyli zrozumiał, że test wyszedł poza środowisko kontrolowane. Także i w tym wypadku nie pozostaje nic innego, jak tylko wstać i bić brawo.

Jeśli komuś wydawało się, że takie numery może wykręcać jedynie amerykańska technologia, to niech teraz uważa. Ze środowiska testowego wydostał się Kimi 3, czyli model SI chińskiej firmy Moonshot. Tym razem narzędzie nie próbowało włamywać się na zewnętrzne strony internetowe i po prostu realizowało swoje zadanie, poszukiwało odpowiedzi w publicznie dostępnych danych. 

Ucieczki na kontrolowanych warunkach? 

Złośliwi stwierdzą, że wszystkie te historie są dziełem ludzkich rąk, a nie cyfrowych tworów. To po prostu sposób na zwrócenie uwagi na dany model, pochwalenie się jego możliwościami. A gdy już jedna firma poszła tą ścieżką, inne nie mogły być gorsze. Możliwe? Niech każdy sam odpowie na to pytanie. Trochę może jednak zastanawiać zbieżność czasowa zdarzeń. Po pierwszym incydencie robi się ich cały wysyp…

Można oczywiście drżeć o przyszłość ludzkości, czytając o tych wszystkich ucieczkach, o wydostaniu się sztucznej inteligencji ze strzeżonego środowiska, ale potem trafia się na doniesienia o mapie stworzonej przez twór OpenAI i jakoś trudniej uwierzyć w to, że następnego dnia obudzę się w świecie rodem z Matriksa...