Operatorzy zgodni jak nigdy: na 5G w paśmie 26 GHz jest za wcześnie

Urząd Komunikacji Elektronicznej zakończył trzecie konsultacje w sprawie milimetrowego pasma 26 GHz. Wnioski? Operatorzy studzą zapał regulatora. 

Mieszko Zagańczyk (Mieszko)
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Operatorzy zgodni jak nigdy: na 5G w paśmie 26 GHz jest za wcześnie

Orange, T-Mobile i Play mówią jednym głosem: na milimetrowe 5G 26 MHz w Polsce nie ma jeszcze ani urządzeń, ani pieniędzy, ani potrzeby. Priorytetem są inwestycje w pasmo C oraz wygrane w 2025 roku bloki 700/800 MHz. Pojawia się też nowy temat w dyskusji – pasmo 6 GHz.

Dalsza część tekstu pod wideo

Prezes UKE ogłosił wyniki trzecich konsultacji dotyczących rozdysponowania pasma 26 GHz (24,25-27,5 GHz), które trwały od grudnia 2025 do 30 stycznia 2026 roku. Celem urzędu było sprawdzenie, czy rynek dojrzał już do superszybkiego 5G opartego na falach milimetrowych. Odpowiedź rynku jest krótka: jeszcze nie.

Do urzędu wpłynęły stanowiska trzech operatorów: Orange Polska, T-Mobile Polska oraz P4 (Play). W zestawieniu zabrakło głosu Polkomtela (Plus). Analiza przesłanych dokumentów pokazuje, że telekomy chcą przesunięcia dystrybucji tego pasma na koniec dekady.

Play: Popyt jest niszowy, a my budujemy co innego

Operator sieci Play stawia sprawę jasno: najwcześniejszy sensowny termin rozdysponowania 26 GHz to lata 2029-2030. Fioletowi argumentują, że są w trakcie potężnych inwestycji wynikających z zakończonej w 2025 roku aukcji na pasma 700 MHz i 800 MHz oraz ciągłej rozbudowy pojemności w paśmie C.

Play punktuje też niedojrzałość rynku. To przede wszystkim brak sprzętu, dostępność terminali przystosowanych dla tego pasma jest znikoma. Operator zwraca też uwagę, że obecne potrzeby klientów z powodzeniem zaspokaja pasmo C (3,6 GHz).

Orange: Wróćmy do rozmowy za dwa lata

Orange Polska proponuje powrót do dyskusji o 26 GHz w perspektywie 2 lat, sugerując, że ewentualne wdrożenia to kwestia przyszłości, być może powiązana już z technologią 6G. Pomarańczowi zwracają uwagę, że na rynku są routery, ale brak smartfonów obsługujących europejskie pasmo 26 GHz.

Operator przytacza przykłady z Hiszpanii i Włoch, gdzie mimo rozdysponowania pasma, sieci praktycznie nie działają. Wspomina też o aukcji w Wielkiej Brytanii z końca 2025 roku, gdzie pasmo sprzedano po cenach wywoławczych z braku chętnych do walki. Orange postuluje też, by w przyszłości przydzielać szerokie bloki (optymalnie 800 MHz na operatora) i obniżyć opłaty roczne za te częstotliwości.

T-Mobile: Najpierw 6 GHz, potem milimetry

Najciekawszy postulat techniczny wysuwa T-Mobile. Operator wprost stwierdza, że ważniejszym zasobem jest dla niego pasmo 6 GHz (zakresy 6425-7125 MHz). Zdaniem magentowych, to właśnie 6 GHz stanowi lepszy kompromis między zasięgiem a pojemnością i powinno trafić do operatorów przed pasmem 26 GHz.

T-Mobile rekomenduje start 26 GHz po 2028 roku i proponuje rewolucję w sposobie dystrybucji. Zamiast drogiej aukcji ogólnopolskiej, operator sugeruje model na żądanie – lokalne przydziały (pozwolenia radiowe) tam, gdzie faktycznie pojawi się potrzeba (np. stadiony, fabryki), z mechanizmem „używaj albo oddaj”.

Co dalej z pasmem 26 MHz?

Stanowiska operatorów to zimny prysznic dla regulatora, który szuka nowych wpływów do budżetu i kolejnych wskaźników rozwoju sieci. Skoro jednak nikt nie chce kupować częstotliwości, a na rynku brakuje telefonów, które mogłyby je obsłużyć, UKE prawdopodobnie odłoży temat na półkę. 

Pasmo 26 GHz to najwyższy zakres częstotliwości przewidziany dla 5G w Europie. Oferuje ono ogromną pojemność i prędkość, a transfery rzędu kilku Gb/s są standardem. Ma to jednak swoje słabe strony – pasmo ma bardzo mały zasięg. Sygnał tłumią ściany, szyby, a nawet liście drzew. Wymaga to budowy bardzo gęstej siatki nadajników. Przewidywane zastosowania dla 26 GHz to głównie hot-spoty w miejscach o ogromnym ruchu jak stadiony, dworce, centra miast oraz sieci prywatne w Przemyśle 4.0.