Chińskie firmy znowu na celowniku. Kilka z nich ma zostać zakazanych
Sięgnięcie po kości pamięci z Państwa Środka miało zmniejszyć aktualne braki i wyhamować wzrost cen. Ale jest szansa, że nic z tego nie wyjdzie.
Waszyngton szykuje kolejne ograniczenia wobec chińskich producentów półprzewodników, a skutki tych decyzji może odczuć nie tylko administracja rządowa, lecz także rynek konsumencki. W tle toczy się dyskusja o wykorzystaniu DRAM z Chin w laptopach, komputerach stacjonarnych i smartfonach, która nabrała tempa w obliczu globalnych konfliktów.
Nikt nie chce stracić ogromnego rynku w postaci USA
Obecnie wielka trójca - Samsung, SK hynix i Micron - koncentruje się głównie na obsłudze klientów korporacyjnych i centrów AI. Segment ten bierze hurtowe ilości i płaci wyższe ceny, ale pozostawia szczątkowe dostawy dla urządzeń konsumenckich. W takiej sytuacji naturalnym kierunkiem wydawałoby się sięgnięcie po alternatywnych dostawców, w tym chińskie firmy takie jak CXMT, YMTC czy SMIC. Problem w tym, że na drodze stoją regulacje ze Stanów Zjednoczonych.
Amerykańska administracja zaproponowała nowe przepisy, które rozszerzają ograniczenia wynikające z wcześniejszej ustawy. Restrykcje mają zostać doprecyzowane, a zakaz objąć szeroką kategorię komercyjnych produktów. Mowa nie tylko o gotowych urządzeniach dostępnych w sklepach, ale także o komercyjnych usługach IT i telekomunikacyjnych.
W praktyce oznacza to, że administracja federalna nie będzie mogła korzystać z urządzeń zawierających układy wspomnianych producentów. Co więcej, zaproponowano przeprowadzenie szerokiego przeglądu elektroniki już wykorzystywanej przez instytucje rządowe.
Czemu powinno to interesować nas w Polsce? Bo dla producentów sprzętu sytuacja robi się coraz bardziej skomplikowana. Nawet jeśli formalny zakaz dotyczy administracji USA, w praktyce firmy wytwarzające laptopy czy gotowe PC mogą mieć poważny problem z równoległym stosowaniem pamięci od chińskich dostawców w modelach komercyjnych i rezygnacją z nich w wariantach przeznaczonych dla rządu. Utrzymywanie dwóch łańcuchów dostaw i osobnych konfiguracji sprzętowych generuje koszty.
Wiemy, że największe firmy kontaktowały się już z CXMT w sprawie potencjalnej współpracy przy dostawach DRAM. Pytanie brzmi jednak, czy w świetle zaostrzających się regulacji w USA którakolwiek z tych inicjatyw zakończy się realnym wdrożeniem chińskich układów do sprzedawanych urządzeń. Na razie wszystko wskazuje na to, że geopolityka po raz kolejny zaczyna odgrywać równie istotną rolę co czysta ekonomia.